

» System wieści sprawny!
2006-11-21 14:18:23 - Sl0wik
» Nowy Ordy już jest!
2006-12-24 08:40:08 - gromek
|
|
O naprawie rap-pospolitej (żyła złota)
Podczas oglądania telewizji, słuchania radia, czytania prasy zacząłem zadawać sobie pytanie - dlaczego nagle wszystko zaczęło kręcić się wokół hip-hop'u? Dlaczego muzyka, a przede wszystkim kultura zostały w końcu zauważone, lecz zamiast rozwijać się powoli zdominowały cały rynek medialny? Jak z dotknięciem magicznej różdżki w TVP zaczęły pojawiać się twarze Peji, Ostrego czy Mezo. W końcu to nie wina artystów, że ślepe dotąd osoby zobaczyły tę elitarną do niedawna kulturę i natychmiast postanowiły być trendy i dotrzeć do młodych odbiorców. I tu jest pies pogrzebany. Czy artyści tak wyobrażali sobie dotarcie do szerszego grona odbiorców? Z pewnością nie.
Rap, zamiast utrzymać swoją elitarność zmieszał się z innymi masowymi gatunkami muzycznymi i powstała ohydna papa. Nagle wszystkie media oświeciło i co? We wszystkich młodzieżowych pismach, na okładkach pojawiały się osoby związane z hip-hop'em. Niegdyś gdzieś jakaś wzmianka, zaś teraz plakacik (nie będę wymieniał nazwy wytwórni, która chyba na własność posiada dział hip-hop w pewnej gazecie), wywiad na 2 strony, kolorowe fotki i denne relacje pisane w młodzieżowym slangu.
Każdy chce choć trochę urwać z tej góry dla siebie, a że cierpi na tym niezależność i prawdziwość, która cechowała tę muzykę nie ma najmniejszego znaczenia. Mimo, iż kultura wstąpiła na salony to wciąż hip-hop porównywany jest z patologią, rozbojami, które ukazują osoby chcące zarobić na hip-hop'ie nie mając odpowiedniej wiedzy i pomysłu, bo połączenie Hoolsów, dewastowania pociągów i czarnej muzy to już spora przesada. Jak zwykle zostaje pokazana jedna strona medalu, a TV korzysta na tym i w oczach milionów szarych tłumów pomaga, tym biednym chłopcom skazanym na siebie.
Niestety przez tego typu działania muzyka staje się coraz bardziej komercyjna, a przez to kiczowata i ciekawa dla odbiorcy słuchającego w domu Ich Troje, zaś z kolegami zgrywającego twardego hip-hop'owca. Ta sytuacja już dawno przestała mnie śmieszyć, zważywszy, że w mojej szkole osoby młodsze ode mnie chodzą w szerokich spodniach, a o rapie wiedzą tylko z Bravo czy innych pseudo gazet. Godzinami słuchają 1 singlowej piosenki i przylansowują się. A z drugiej strony są Ci "prawdziwi", dla których to nie jest zajawka a'la pokemony, lecz sposób na życie i miłość.
Wystarczy popatrzeć na pierwszy festiwal Hip-Hop Opole, a ten kolejny. Dla mnie to jest absolutna masakra. Pełno dzieciaków na widowni, machające rękami z czapkami zagiętymi do tyłu i bezmyślnie powtarzające hasła skandowane przez artystów. I ta masa dzieciaków napędza cały ten biznes, a zarazem zabija całą istotę kultury. Niezależność, elitarność, to dzięki tym dzieciakom media zbijają fortuny, zaś płyty hip-hop'owe sprzedają się w coraz mniejszych ilościach. Nie dlatego, że rynek oferuję wiele płyt, tylko dlatego, że osoby mające pojęcie o hh, takie jak eskimos o bigosie, ściągają płyty z internetu i okradają przemysł, niszczą kulturę, a dają zarabiać masie prezesów w lakierowanych mokasynkach.
Tu bym skończył mój przydługi wywód. Jedyna nadzieja według mnie jest w osobach, które nie sprzedadzą się za parę srebrników i w osobach, które tworzą podziemie i nie dążą do popularności typu 18L, zaś do robienia dobrego rapu. Chciałbym dożyć takich czasów, gdzie wszyscy powrócą do starej szkoły, a plastik zginie w czeluściach zapomnienia. Rozmarzyłem się. Renesans oldschoolu? Czemu nie?
Dodano: 2004-09-10
Tejp
|